Rozdział 3
11:53Gdy dochodziła, już czwarta po południu, wychodziliśmy z chłopakami z plaży. Byłam szczęśliwa, po raz pierwszy od kilku miesięcy. Chyba potrzebowałam tych wakacji. Po tym długim dniu, nadszedł moment w którym trzeba, było się pożegnać.
- No, to pa - powiedziałam.
- Ej, poczekaj, przecież masz jeszcze, trochę czasu do wieczora. Chodź do nas do domu. Zwiedzisz i takie tam - oznajmił Beau.
Byłam podekscytowana, ale jednocześnie przerażona. To było nasz pierwsze spotkanie, a on, już mnie zaprasza do domu. Spojrzałam na niego, jego oczy i wyraz twarzy, błagały mnie, abym poszła z nimi. Jednak nie byłam do końca przekonana. Nie chciałam się kolejny raz, zawieść na chłopaku. Jednak, postanowiłam, że zaryzykuję.
- Dobrze, zgadzam się - odpowiedziałam.
Cała piątka, zaczęła skakać z radości.
- To co, idziemy? - zapytał Luke.
Wsiedliśmy do ich auta. Przez całą drogę, nic nie mówiłam, byłam zamyślona. Zaczęłam się zastanawiać, o co w tym wszystkim chodzi. Czy naprawdę im się podobam? Czy robią sobie żarty?
Po 20 minutach byliśmy na miejscu.
Ich dom, raczej przypominał villę, był ogromny i nawet miał basen. Gdy wysiadłam z samochodu, patrzyłam cały czas na budynek, był przepiękny.
- Podoba ci się? - zapytał Beau, podchodząc do mnie.
Chyba widział, jak nie mogłam oderwać wzroku od ich domu.
- Tak, bardzo - mówiąc to, popatrzyłam na niego.
Miałam wrażenie, że zaczyna mi się podobać.Jednak nie mogłam do tego dopuścić.
Teraz patrzyłam na jego zielone oczy. Było w nich, coś, takiego niezwykłego.
Nagle opuściłam wzrok i poszłam w stronę drzwi. Nie chciałam robić mu zbytnich nadziei. Wiedziałam, że, gdy tak, nagle sobie pójdę, on się, trochę zdziwi, ale nie będę, raczej stała, przed ich villą i wpatrywała się w niego, jak w obrazek. Miałam nadzieję, że się za to nie obrazi.
Gdy weszłam do środka, zobaczyłam wielkie, białe schody i olbrzymi hol. Chłopcy kierowali się do salonu, żeby się, tam dostać, trzeba, było skręcić w prawo, od razu po wejściu. Korytarz, który prowadził do najważniejszego pomieszczenia w domu, był biały. Jak większość ich mieszkania. Salon był połączony z kuchnią, która była po prawej części. Sofa w salonie, była brązowa, przed nią znajdowały się mały szklany stolik. Gdy siedziało się na tapczanie, od razu w oczy, rzucał się duży telewizor. Pod nim, znajdowała się długa, biała szafeczka. Natomiast kuchnia, była w kolorze dębu i nie była nowoczesna. W tym pomieszczeniu, były, jeszcze wielkie, szklane drzwi, które prowadziły na taras, gdzie znajdował się basen.
Teraz, stałam i wpatrywałam się w toń wody, nie mogłam uwierzyć, że jestem w takim, pięknym domu. Nagle, ktoś złapał mnie za rękę. Odwróciłam szybko głowę i zobaczyłam, że był to Beau. Przytulił się do mnie.
- I co jak ci się podoba jedna piąta naszej villi? - powiedział.
- Jest wspaniała - odpowiedziałam spokojnie.
Teraz staliśmy wtuleni w siebie, patrząc na zachodzące słońce.
- Scena, jak z filmu - pomyślałam.
- To, co chcesz zwiedzić górę? - zapytał.
Pokiwałam głową, a on wziął mnie za rękę i pociągnął za sobą.
0 komentarze