Rozdział 1
13:18"Floryda to miejsce to coś niezwykłego. Nowy początek. Udane wakacje" - tak zapisałam sobie w pamiętniku. Jestem niebieskooką dziewczyną z brązowymi kręconymi włosami. Przyleciałam na wakacje, aby zacząć wszystko od początku. Mam jeden cel - zapomnieć i dobrze się bawić. Przysięgłam sobie, że, przez te wakacje się nie zakocham.
Siedziałam teraz w samolocie i słuchałam muzyki z Ipoda. Obok mnie siedziały Caroline i Camila. Jednak, nie chciałam z nimi rozmawiać.
O 19:12 wysiadłyśmy z samolotu, Przy odbieraniu bagażu, strasznie kręciło mi się w głowię. DO hotelu jechałyśmy taksówką, po pół godzinie dojechałyśmy na miejsce.
Nasz hotel - Stars - był duży i nowoczesny. Po wejściu od razu, można, było poczuć zapach zielonej herbaty, co wprawiło mnie w dobry nastrój. W holu po lewej stronie, znajdowała się recepcja i siedziały przy niej 2 osoby. Młody, wysoki brunet i kobieta o przenikliwym spojrzeniu. Na sam jej widok, miałam dreszcze.
Podeszłam z Caroline i Camilą do blatu recepcji.
- Dzień Dobry, chciałybyśmy się zameldować - powiedziałam, spokojnym głosem, patrząc na kobietę.
- Jak się panie nazywają? - zapytał, mężczyzna siedzący obok osoby na którą patrzyłam.
Po zameldowaniu się, wjechałyśmy windą na górę. Szybko weszłyśmy do swoich pokoi. Trafił mi się pokój w moim stylu. Ściany, były większości szare z czarnymi dodatkami i nowoczesnym sprzętem elektronicznym. Tylko łazienka, była biała, w pokoju znajdował się, również balkon z widokiem na miasto. Od razu po wejściu, postawiłam walizkę i torbę na podłogę i rzuciłam się na łóżko. Zasnęłam od razu. Gdy się obudziłam, była, już jedenasta. Jak, zwykle, pierwsze co zrobiłam to sprawdziłam swój telefon. Nic, żadnej wiadomości. Więc, odłożyłam Iphona i poszłam wziąść prysznic. Miałam, nadzieję, że zejdzie ze mnie, ten nieprzyjemny zapach samolotowy i znów, będę pachnieć swoimi perfumami. Po wyjściu z kabiny prysznicowej, wysuszyłam i zakręciłam, trochę swoje włosy. Właściwie nie musiałam tego robić, bo same się kręciły, ale uważałam, że włosy, muszą być idealne. Gdy wyszłam z łazienki, stwierdziłam, że od czasu wylotu nic nie jadłam, więc poszłam do małej kuchni w, której, każdy odwiedzający hotel, mógł przechowywać swoje jedzenie. Nie zdążyłam, tam dojść, bo usłyszałam pukanie do drzwi.
Otworzyłam i ujrzałam swoje przyjaciółki.
- No, wreszcie wstałaś - powiedziała Camila, wchodząc do pokoju.
- Hmmm, a wy o której wstałyście? - zapytałam, zamykając drzwi.
- Jakoś, tak, po ósmej. Dzisiaj idziemy na zakupy - oznajmiła Caroline.
Jednak, w ogóle, nie chciało mi się wychodzić z hotelu. Nie miałam ochoty na zakupy, szczególnie teraz, gdy, nie byłam zadowolona ze swojej figury. Ale nie chciałam sprawiać przykrości przyjaciółkom, założyłam buty, wzięłam torebkę ze wszystkimi potrzebnymi rzeczami i wyszłyśmy z hotelu o dwunastej.
Zwiedziłyśmy, chyba z tysiąc sklepów, ale w, żadnym, niczego nie kupiłyśmy. Gdy znalazłyśmy się przy HM&ISLAND, miałam dość, byłam głodna i wyczerpana, ale nic nie mówiłam i po prostu weszłam. Camila i Caroline, od razu dorwały się do, jakiś ciuchów, a ja stałam i rozglądałam się, szukając czegoś w swoim stylu i, nagle mój wzrok, skupił się na brzoskwiniowej bluzce bez rękawów. Podeszłam do miejsca w, którym wisiała, znalazłam swój rozmiar, nie chciałam iść do przymierzalni, więc od razu podeszłam do kasy. Bluzka, nie była droga, po chwili zdałam sobie sprawę, że, nigdzie nie ma moich przyjaciółek, więc od razu sięgnęłam, po telefon i okazało się, że dostałam minutę temu sms od Camili o treści: "Ashley, wróciłyśmy do hotelu, ponieważ nie mogłyśmy cię znaleźć." Szybko odpisałam na wiadomość i od razu padł mi telefon. Nienawidziłam tego, zawsze czułam się nieswojo, gdy Iphone mi się rozładowywał.
Szłam teraz ulicą, byłam zamyślona, przechodziłam obok kawiarni. Przeszłam jeszcze kilka kroków, gdy, ktoś mnie pociągnął za bluzkę, Odwróciłam się, a przede mną stało 2 młodych mężczyzn. Jeden miał około 170 cm, był umięśniony, jednak jego twarz, była bardzo dojrzała i smukła, był brunetem, a na głowię miał snapbacka. Drugi, był trochę niższy, miał dość dziecinną twarz, wyróżniał się swoim kolczykiem w wardze, też, był brunetem.
- Hej, wiem, że to dość dziwne, ale jesteś bardzo ładna i mogłabyś dać na swój numer? - zapytał wyższy chłopak.
- Widzę was pierwszy raz - odpowiedziałam.
Byłam bardzo przerażona, nie wiedziałam, czy oni mówią serio.
- Mówimy na poważnie - powiedział, chłopak z kolczykiem.
Jakby, znał jej obawy i myśli.
- No, w sumie, mogę wam dać swój numer, ale napiszę, go wam na rękach, bo przynajmniej się nie zgubi - powiedziałam z uśmiechem.
Wyciągnęłam z torebki długopis i napisałam swój numer na ich rękach. Chciałam, już iść, gdy wyższy chłopak, spytał się mnie:
- Jak masz na imię?
- Ashley - odpowiedziałam.
0 komentarze